Luoyang – Świątynia Białego Konia, Groty Longmen

Po dobrze przespanej nocy, dzień zaczął się jak zwykle od kubeczka domowej kawy. Potem szybkie pakowanie bagaży. Teraz przyszła pora na śniadanie.Restauracja w Hotelu Peony w Luoyang w Chinach I tu miłe zaskoczenie, w dużej sali restauracyjnej mnóstwo potraw do wyboru. Większość to chińskie „nie-wiadomo-co”, ale oczywiście do rozpoznania były np. makarony, jajka i pierożki. Mnie bardzo ucieszyły nierozwodnione soki owocowe, jogurty, płatki i owoce. Bardzo smakowała mi grzanka, z usmażonym na poczekaniu jajkiem sadzonym, położonym na upieczonym bekonie – pychotka. Już wiem, że chińskie jedzenie to nie moja bajka. Kamienny ozdobny mur, otaczający staw, przed Świątynią Białego Konia. Luoyang w ChinachRaz dziennie, na kolację mogę zjeść, ale na śniadanie zdecydowanie wolę coś europejskiego.

Tym razem z hotelu wykwaterowaliśmy się już po jednej nocy. Szkoda, bo był on – jak później się okazało – jednym z najlepszych pod względem jakości śniadań. Poza serwowanymi posiłkami, wszystkie hotele były o bardzo podobnym standardzie. Było czysto, cicho, codziennie zmienianoMnich sprawdzający bilety, przed wejściem do Świątyni Białego Konia w Luoyang w Chinach. ręczniki. Na turystów czekały kosmetyki, butelkowana woda do mycia zębów, kawa, herbata itd. Pokoje podobnie umeblowane, wygodne łazienki. Wszędzie mieszkało się dobrze.

Tymczasem zajęliśmy miejsca w autobusie i wyruszyliśmy w kierunku Świątyni Białego Konia położonej 12 km od centrum Luoyang.Posąg legendarnego Białego Konia przed wejściem do Świątyni. Luoyang w Chinach

Po drodze, w kilku miejscach widziałam afisze i transparenty z namalowanymi piwoniami. Była to pozostałość, po odbywającym się w kwietniu Święcie Piwonii. Luoyang co roku przyciąga turystów z całego kraju, którzy przybywają tu, aby zachwycać się niemal 200 odmianami piwonii. W parkach rozkwita wówczas ponad 200 000 kwiatów.

Dojechaliśmy na miejsce, było wczesneModlący się wierni przy kadzielnicy z dopalającymi się kadzidłami. Świątynia Białego Konia. Luoyang w Chinach. przedpołudnie, ale upał już zaczynał doskwierać. Autobus zatrzymał się na parkingu, wtedy po raz pierwszy wychodząc z autobusu natknęliśmy się na Chińczyków zbierających surowce wtórne. Poprosili nas oni o puste, plastikowe butelki po napojach.

Do świątyni mieliśmy już niedaleko, pozostało tylko przejść przez plac z roślinnością i ławkami pośrodku, a poStoję na schodkach prowadzących do jednego z pawilonu Świątyni Białego Konia w Luoyang w Chinach. bokach z czymś, czego dotąd nam trochę brakowało, były to sklepiki z pamiątkami.

Przed wejściem na teren świątyni zatrzymaliśmy się na chwilę przy ozdobnym, kamiennym ogrodzeniu, za którym mieścił się staw ze złotymi rybami i kwitnącymi kwiatami lotosu.

Świątynia Białego Konia jest najstarszą w Chinach świątynią buddyjską.Ołtarz w jednym z pawilonów Świątyni Białego Konia w Luoyang w Chinach Wzniesiono ją z rozkazu cesarza Ming Di z dynastii Han w 68 roku. Uczczono w ten sposób dwóch hinduskich mnichów, którzy – jak głosi legenda – przywieźli na białych koniach religijne księgi buddyjskie. Dwa kamienne konie trzymają do dzisiaj straż przed wejściem do świątyni.

Cały teren otoczony jest czerwonym murem. Na sporym obszarze, pośród starych drzew, w jednej linii zbudowanoZakurzony posąg Buddy w Świątyni Białego Konia w Luoyang w Chinach. cztery główne pawilony. Są to Pawilony: Niebiańskich Królów, Wielkiego Buddy, Mahawiry i ostatni najmniejszy stojący na kamiennym tarasie Pawilon Porady. Po bokach znajdują się mniejsze pawilony. Widzieliśmy tam też Wieżę Bębna i Wieżę Dzwonu.

Jak dla mnie, większość świątyń w Chinach wygląda podobnie. We wszystkich zabudowaniach dominuje kolor czerwony Żółte poduszki w Świątyni Białego Konia, na których modlą się wierni. Luoyang, Chiny.z ozdobami w kolorach złotym, niebieskim i zielonym. Zwieńczenia budynków stanowią zawsze bogato zdobione dachy. Wszędzie jest podobne usytuowanie budynków. Z jednego pawilonu przechodzi się dziedzińcem, na którym wierni palą kadzidła do kolejnego. Aby zobaczyć, co jest w środku trzeba za każdym razem pokonać schody, co w końcu staje się uciążliwe.

Wierni po Świątynia Buddyjska na terenie Świątyni Białego Konia w Luoyang w Chinachwypaleniu kadzidła wchodzą do pawilonu i na rozłożonych żółtych poduszkach klękają, zapewne  by modlić się o pomyślność i opiekę Buddy. Zauważyłam zarówno w tej świątyni, jak i w innych, które oglądałam, że większość mieszczących się tam posagów pokrywa spora warstwa kurzu.

Za jedną z bocznych bram wznoszony jest kompleks współczesnych świątyń buddyjskich: tajskich i indyjskich.Wnętrze Buddyjskiej Świątyni indyjskiej, na terenie Świątyni Białego Konia w Luoyang w Chinach. Budowane są zgodnie z architekturą kraju ich pochodzenia.

Podczas zwiedzania świątyni indyjskiej, w pewnej chwili ustawiłam się do zdjęcia. I stało się coś zabawnego: od tyłu doszli dwaj Chińczycy i ustawili się obok mnie. Trzeci Chińczyk „strzelił” fotkę. W tym samym czasie moja koleżanka Kasia zrobiła mi zdjęcie w ich towarzystwie. Było to całkiem sympatyczne zdarzenie.Sklepik z pamiątkami po drodze do Świątyni Białego Konia w Luoyang w Chinach

W świątyni indyjskiej spotkaliśmy małego chłopca, który przyszedł tam ze swoim tatą. Oczywiście zaraz stał się maskotką, z którą każdy chciał zrobić sobie zdjęcie. Częstowaliśmy go cukierkami, ale polskie słodycze nie przypadły mu do gustu. Jeśli zdecydował się wziąć cukierka, to pogryzł go i wypluwał.

Teraz przyszedł czas na zakupy pamiątek. Stół z przyborami do nauki wycinanek z papieru. Pekin, ChinyMiałam trochę mieszane uczucia. Robiąc sprawunki w Polsce często trafiałam na towar z naklejką „Made in China” i zazwyczaj myślałam znowu „chińska tandeta”. Teraz postanowiłam, że wszystko, co tu kupię będzie pamiątką z bardzo odległych, egzotycznych Chin. Każdy kupował drobiazgi na pamiątkę i upominki dla bliskich. Od umiejętności targowania zależała kwota, jaką trzeba było zapłacić. Wymienialiśmy sięPiękny paw, wycinanka  z kolorowego papieru. Pekin, Chiny. informacjami o tym, co i w którym sklepiku można kupić najtaniej.

Ze wszystkich zrobionych zakupów najbardziej zadowolona jestem z płyty CD z chińską muzyką. Dopiero w Polsce mogłam usłyszeć, jakie mam piękne, nastrojowe nagrania. Słuchając religijnych pieśni, myślami przenoszę się do chińskich świątyń. Dopiero teraz czuję ich klimat. W czasie wycieczki objazdowej, gdzie czasMisterna wycinanka z czerwonego papieru. Pekin. Chiny nas gonił było to niemożliwe.

Następnie udaliśmy się do miejsca, gdzie mogliśmy zapoznać się ze sztuką wykonywania wycinanek. Nie wiem jak nazwać to miejsce, była to wystawa, a także sklep, gdzie mogliśmy kupić wycinanki i oczywiście całą gamę innych wyrobów takich jak jedwabna odzież, lalki, obrazki, wachlarze, porcelanowe serwisy do herbaty, pałeczki i wiele innych drobnychMeleksy czekające na turystów do grot w Longmen Shiku. Chiny. przedmiotów. Najpierw sympatyczna Chinka, biegle mówiąca po polsku próbowała nauczyć nas wycinać motyla z kolorowego papieru. Każdy chętny dostał do ręki małe nożyczki i kwadratową, czerwoną, niedużą kartkę papieru. Naszym zadaniem było powtarzanie każdego cięcia zrobionego przez naszą nauczycielkę. Nie wiem jak to się stało, ale motyl udał się tylko jednej osobie – Chince. Następnie zostaliśmy poczęstowani zieloną herbatą. Na stoliku od razu pojawiły się torebkiWidok na główną grotę Longmen Shiku. Chiny z herbatą którą mogliśmy tu kupić. Potem obejrzeliśmy przepiękne jedno- i wielobarwne, misternie wykonane wycinanki.

Muszę dodać, że wizyta w tym miejscu nie wynikała z naszego programu, odbyła się w ramach promocji chińskiego rękodzieła.

Nadeszła pora na zwiedzanie jednego z najciekawszych miejsc kultu BuddyPomosty służące turystom w czasie zwiedzania Longmen Shiku. Chiny. w Chinach, znajdującego się niedaleko od miasta Luoyang, nad przełomem rzeki Yi, w pobliżu miejscowości Longmen. Jaskinia Dziesięciu Tysięcy Buddów, także Jaskinia Smoczych Wrót, to jedna  ze świątyń poświęconych indyjskiemu księciu, którego nauki stały się podstawą Buddyzmu. Prace rzeźbiarskie w jaskiniach zaczęły się w 494 roku, gdy cesarz Xiaoewen przeniósł stolicę państwa do miasta Luoyang. Longmen Si, jakoKamienne napisy na wapiennych skałach klifu Longmen Shiku. „wybitny przejaw ludzkiej twórczości” został w 2000 r. wpisany na listę Światowego Dziedzictwa UNESCO.

Zaraz po przyjeździe na miejsce i opuszczeniu autokaru, jeszcze na parkingu ustawiliśmy się, całą grupą do wspólnego zdjęcia. W drodze powrotnej osoby chętne mogły kupić za 10 USD album ze zdjęciami Longmen Si, do którego zostało wklejone nasze zdjęcie. Na obrobionym komputerowo zdjęciu  Grota z wyrzeźbionymi posągami Buddy. Longmen Shiku, Chiny. widać, że stoimy przed grotą z największymi rzeźbami. Oczywiście zwiedziliśmy to miejsce, ale zrobienie tam zdjęcia byłoby bardzo trudne.

Następnie wsiedliśmy do meleksów, którymi podwieziono nas na miejsce, gdzie rozpoczęliśmy zwiedzanie. Widoki były niesamowite. Na dystansie 1 km, w wapiennym klifie, wzdłuż obu brzegów rzeki Yi wykuto 1400 jaskiń i 700 wnęk,Widok z łódki na groty Longmen Shiku. Chiny. w których znajduje się 100 000 rzeźb i płaskorzeźb Buddy. Od całkiem małych, zaledwie 2,5 cm do olbrzymich o wysokości 17 metrów. Tylko w jednej z jaskiń znajduje się 10 000 podobizn Buddy. Istnieje tu 2500 steli i napisów oraz 60 pagód buddyjskich.

Całość robi niesamowite wrażenie. Byłam zachwycona otaczającymi mnie widokami. Był tylko jeden szkopuł, żeby móc z bliska Wapienny klif  nad brzegiem  rzeki Yi utkany naskalnymi niszami. Longmen Shiku. Chinywszystko obejrzeć musieliśmy, co kilkanaście minut wspinać się po drewnianych schodach na kolejne pomosty, a upał był już niemiłosierny.

Kiedy zakończyliśmy zwiedzanie trzeba było jakoś wrócić na parking. Do wyboru były dwie możliwości. Jedna to dosyć długi spacer w pełnym słońcu, wzdłuż brzegu rzeki. Druga, na którą zdecydowaliśmy się z kilkoma osobami, polegała na tym, że zaczekaliśmy 1 godz. Statek wycieczkowy na rzece Yi. Longmen Shiku. Chiny.odpoczywając w cieniu na ławeczce, a następnie zakupiliśmy za 25 yuanów bilety i popłynęliśmy stylową łódką w kierunku przystani znajdującej się w pobliżu parkingu. Przy okazji mogliśmy oglądać z perspektywy środka rzeki wspaniałe rzeźby wyryte w skałach, a po obu stronach całe utkane niszami. Było to na koniec zwiedzania jak przysłowiowa wisienka na torcie.Wycieczkowy stateczek na rzece Yi wpływający pod most. Longmen Shiku, Chiny.

Kiedy po powrocie weszliśmy do stojącego przez cały czas na słońcu autobusu, poczułam się jak w saunie. Woda w butelce, która zostawiłam na siedzeniu nadawała się do zaparzenia zielonej herbaty. Na szczęście włączona klimatyzacja, w krótkim czasie obniżyła temperaturę w autobusie. Po kilkunastu minutach pojechaliśmy na dworzec kolejowy w Luoyang. Przed nami podróż szybkim pociągiem do odległego o 345 km Xi’an.  

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.