Terakotowa Armia

Nareszcie skończyły się bardzo wczesne pobudki. Teraz zaczynał się okres mniej napiętego Śniadanie w restauracji hotelowej w Xi'an. Chiny.planu, a tym samym zwiedzania w wolniejszym tempie.

Przestałam też mieć problemy ze spaniem. Jednak warunkiem był nocleg w hotelu, a nie w pociągu.
Rano – po dobrze przespanej nocy – udałyśmy się na śniadanie do restauracji, znajdującej się na ostatnim piętrze hotelu. Podobnie jak w Luoyang serwowano tu do wyboru sporo potraw. Większość toPoranna gimnastyka pracownic hotelu w Xi'an. Chiny. oczywiście chińskie specjały. Ale też można było zjeść śniadanie europejskie składające się z płatków, jogurtu, soków, tostów, owoców. Właściwie każdy mógł znaleźć coś smacznego dla siebie. (więcej…)

Szybkim pociągiem do Xi’an

Wchodząc do monstrualnego budynku dworca kolejowego zostaliśmy, jak można się domyślać poddani  kontroli. Bagaże prześwietlono, wszystko ok, weszliśmy.Sprawdzanie bagażu przy wejsciu na dworzec kolejowy. Chiny Następnie udaliśmy się do poczekalni na wysokie piętro, gdzie przez jakiś czas oczekiwaliśmy na przyjazd pociągu. Trzeba wiedzieć, że dla tych szybkich pociągów zbudowane są oddzielne dworce. Pociąg wjeżdża tam na 2 minuty, w tym czasie jedni pasażerowie muszą wysiąść, a drudzy wsiąść. Następnie drzwi automatycznie się zamykają i pociąg rusza.Sprawdzanie bagażu na dworcu kolejowym Chiny. (więcej…)

Luoyang – Świątynia Białego Konia, Groty Longmen

Po dobrze przespanej nocy, dzień zaczął się jak zwykle od kubeczka domowej kawy. Potem szybkie pakowanie bagaży. Teraz przyszła pora na śniadanie.Restauracja w Hotelu Peony w Luoyang w Chinach I tu miłe zaskoczenie, w dużej sali restauracyjnej mnóstwo potraw do wyboru. Większość to chińskie „nie-wiadomo-co”, ale oczywiście do rozpoznania były np. makarony, jajka i pierożki. Mnie bardzo ucieszyły nierozwodnione soki owocowe, jogurty, płatki i owoce. Bardzo smakowała mi grzanka, z usmażonym na poczekaniu jajkiem sadzonym, położonym na upieczonym bekonie – pychotka. Już wiem, że chińskie jedzenie to nie moja bajka. Kamienny ozdobny mur, otaczający staw, przed Świątynią Białego Konia. Luoyang w ChinachRaz dziennie, na kolację mogę zjeść, ale na śniadanie zdecydowanie wolę coś europejskiego.

Tym razem z hotelu wykwaterowaliśmy się już po jednej nocy. Szkoda, bo był on – jak później się okazało – jednym z najlepszych pod względem jakości śniadań. (więcej…)

Zhengzhou, Shaolin

Po całonocnej podróży i pokonaniu 640 km, rano przyjechaliśmy do Zhengzhou stolicy prowincji Henan. Z pociągu wysiedliśmy na niezbyt zatłoczony peron. Dworzec kolejowy Zhengzhou, Chiny.Razem z innymi podróżnymi skierowaliśmy się do wyjścia. Każdy objuczony ciężkimi bagażami. W gorszej sytuacji – jak się można domyśleć – były panie. Nie dość, że słabsze, to jeszcze mające oprócz walizek i bagażu podręcznego, większe lub mniejsze torebki. Starsi ludzie ćwiczący z piłkami przed dworcem kolejowym w Zhengzhou w Chinach. (więcej…)

Pociągiem do Zhengzhou

Na dworzec podwieziono nas autobusem. Z parkingu ruszyliśmy w wielkim pośpiechu, nie ważne było, że każdy miał spore bagaże, a do odjazdu pociągu było jeszcze sporo czasu.Dworzec Kolejowy w Pekinie

Zdumiałam się widząc ludzi koczujących przed dworcem w Pekinie. Nie wiem, dlaczego leżeli, często spali na ulicy. Wejście na dworzec kolejowy poprzedzone było sprawdzeniem paszportu oraz prześwietleniem bagażu, wyglądało to jak odprawa na lotnisku. Po raz pierwszy w Chinach zostałam poddana takiej kontroli, zrobiło to na mnie niemiłe wrażenie. Nie wiedziałam jeszcze, że powtórzy się to za każdym razem, kiedy będziemy jechali pociągiem. IMG_1703Po wejściu do dworcowej poczekalni zobaczyłam tłumy ludzi stojących lub leżących na podłodze – nie wyglądało to zachęcająco. Na szczęście dla nas  – turyści zagraniczni mają oddzielne poczekalnie. Na pociąg czekaliśmy w przestronnym pomieszczeniu, z wieloma miejscami do siedzenia. Przedział w pociągu sypialnym ChinyDo swojej dyspozycji mieliśmy nieduży barek, w którym zaopatrywaliśmy się w napoje. Był też dostęp do toalet, ale tego bym nie polecała – z dwojga złego lepiej było skorzystać w pociągu. Pilot przekonał nas, (więcej…)

Pierwsze refleksje, pierwsze spostrzeżenia

Z perspektywy całej wycieczki – po upływie kilku miesięcy od powrotu – mogę już to napisać: pobyt w Pekinie był najbardziej męczący.Ulica Pekinu. Bogaty program, wielkie obiekty do zwiedzania i na to wszystko tylko dwa i pół dnia. Ograniczony czas i ciągły pośpiech uniemożliwiły w pełni delektować się otaczającym nas egzotycznym światem.Hotel w Pekinie. Chiny Do tego upał i duchota panująca w Pekinie były trudne do zniesienia. Różnica czasu powodowała, że zwiedzaliśmy, kiedy w Polsce była noc, a spaliśmy, kiedy w Polsce był dzień. Nie da się tak szybko przestawić zegara biologicznego. Ale trzeba sobie zdać sprawę z tego, że coś za coś. Jeśli wybieramy się do tak odległego kraju to trzeba zobaczyć jak najwięcej, bo drugi raz raczej nie będzie takiej okazji. (więcej…)

Ostatni dzień w Pekinie

Dzisiejsza noc – to pierwsza przespana od czasu wyjazdu z Polski. Klimatyzacja działała, elektryczny „odstraszacz” komarów włączony,Sklepik z kadzidełkami i akcesoriami religijnymi w Pekinie, przed Świątynią Lamy. a zmęczenie zrobiło swoje. Z nowymi siłami dzień przywitaliśmy o wchodzie słońca. Najpierw szybkie pakowanie, a potem kierunek – winda. Tym razem opuściliśmy pokoje wraz z bagażami – czekał nas ostatni dzień w Pekinie.

Zaraz po śniadaniu wyruszyliśmy do Świątyni Lamajskiej. Zbliżając się do celu, widziałam – z okien autobusu – mnóstwo sklepików, w których wierni kupowaliBrama prowadząca do Świątyni Lamajskiej w Pekinie. kadzidełka i inne religijne akcesoria. Na miejscu byliśmy jeszcze przed otwarciem świątyni, ale już dookoła kłębiły się tłumy, zarówno mieszkańców Pekinu jak i turystów o orientalnej urodzie. Będąc trzeci dzień w Chinach nie udało mi się jeszcze zobaczyć wycieczkowicza o białej cerze i rysach europejskich. Podczas oczekiwania na bilety obserwowałam jak chińska policja sprawdzała torby, a także urządzeniem do wykrywania metaluPolicja sprawdza wykrywaczem metalu turystów wchodzących do Świątyni Lamy w Pekinie. kontrolowała osoby wchodzące na teren Świątyni. (więcej…)

Pekin – Wielki Mur

Pobudkę zarządzono bladym świtem, ponieważ program był bardzo bogaty. Dzień zaczął się od chińskiego śniadania, które jakoś nas nie zachwyciło. Hotelowa restauracja niezbyt przytulna.Great Hotel w Pekinie. Miejsce naszego noclegu w stolicy Chin. Potrawy bardziej kojarzyły się z obiadem niż ze śniadaniem. Spróbowałam jakiegoś mięsa – bez rewelacji. Pierożki smaczne, ale było ich tak mało, że nie wszystkim udało się posmakować, nawet w symbolicznej ilości. Powodzeniem cieszyły się grzanki, jakiś dżem, jajka na twardo. Do picia kawa, herbata i ochrzczony wodą sok owocowy. Po śniadaniu pilot uzgodnił z chińską przewodniczką plan zwiedzania.

Pierwszym naszym celem tego dnia był Wielki Mur Chiński, jeden z najwspanialszych i najbardziej rozpoznawalnych zabytków Chin. Został on w 1987 r. wpisany na listę światowego dziedzictwa UNESCO, a w 2007 r. ogłoszono go jednym z siedmiu nowych cudów świata. Łączna długość muru wynosi 8851,8 km.Doszłam do tamtej strażnicy.  Wielki Mur, na odcinku w Juyongguan. Chiny. Udaliśmy się do oddalonej o około 55 km od Pekinu – po drodze do Badaling – przełęczy Juyongguan, gdzie znajduje się jeden z czterech najłatwiej dostępnych odcinków muru. Pozostałe trzy to Badaling, Mutianyu i Simatai. Na miejscu udzielono nam tylko 1,5 godziny wolnego czasu na indywidualne zwiedzanie. Aby wejść na Wielki Mur mieliśmy do wyboru dwie drogi. Z prawej strony wejście dłuższe, ale wyglądające na bardziejOdpoczynek przy pierwszej strażnicy, po wejściu na Wielki Mur w Juyongguan. Chiny. łagodne, na które kierowało się więcej turystów, między nimi zarówno małe dzieci jak i osoby starsze. Ja z większością naszej grupy wybrałam wejście z lewej strony – strome, ale wyglądające na krótsze. Do góry wchodziło się po bardzo  nierównych schodach. Dla mnie dużym utrudnieniem (jestem osobą niską) była wysokość poszczególnych stopni, na niektóre ledwo się wdrapywałam. Dotarłam do pierwszej strażnicy, dalej nie miałam już siły. Powrót z Wielkiego Muru. Juyongguan, Chiny.W powietrzu panowała duchota, było upalnie. Tylko niewielka grupka z naszej wycieczki zdecydowała się iść wyżej. Ja po zrobieniu zdjęć i sfilmowaniu pięknych widoków postanowiłam powoli wracać. Moja i kilku innych osób decyzja o powrocie była uzasadniona tym, że czasu pozostało za mało, a poza tym wyższe partie częściowo zasłaniała mgła tak, że niewiele można byłoby z góry zobaczyć czy sfilmować. (więcej…)

Pierwszy dzień zwiedzania

Do Pekinu przylecieliśmy około godz. 14. Dzień był upalny, temperatura przekraczała 35oC. Przed jednym z wyjść z portu lotniczego czekałRyksze na ulicach pekińskiego hutongu. już na nas autobus z chińską przewodniczką. Dostaliśmy trochę wolnego czasu na toaletę, przebranie się w lżejsze ubrania i ewentualną wymianę waluty. Prosto z lotniska udaliśmy się klimatyzowanym autokarem do ubogiej dzielnicy hutongów.Mieszkańcy hutongu. Widok z jadącej rykszy. Pekin, Chiny Samochody zaparkowane na uliczce w hutongu. Pekin, ChinyRiksze już na nas czekały. Przez kilkanaście minut jechaliśmy wąskimi, krętymi i zaniedbanymi uliczkami wśród niskich zabudowań. (więcej…)

Podróż do Chin

Mój wyjazd zorganizowany został przez jedno ze znanych biur podróży, grupa liczyła 30 osób. Pierwszy etap to lot Boeingiem 737 tureckich linii lotniczych z Warszawy do Istambułu.Port lotniczy im. Chopina w Warszawie. Dopuszczalna waga bagażu głównego to 20 kg, natomiast bagaż podręczny nie mógł przekroczyć 5 kg. Odprawa bagaży odbyła się sprawnie. Wszelkie napoje z bagażu podręcznego lądowały w koszu, uchowały się tylko te w bagażu głównym. Podczas 2,5 godz. lotu do Turcji poczęstowano nas ciepłym posiłkiem z deserem i napojami do wyboru: kawa, herbata, soki, woda mineralna, alkohole.  Do dyspozycjiWidok z okna samolotu na lotnisko w Istambule. Turcja. pasażerów były niewielkie poduszeczki i coś, co można było nazwać kocykami. Lot upłynął spokojnie bez większych turbulencji. Wylądowaliśmy sprawnie i bezpiecznie. (więcej…)