Pociągiem do Zhengzhou

Na dworzec podwieziono nas autobusem. Z parkingu ruszyliśmy w wielkim pośpiechu, nie ważne było, że każdy miał spore bagaże, a do odjazdu pociągu było jeszcze sporo czasu.Dworzec Kolejowy w Pekinie

Zdumiałam się widząc ludzi koczujących przed dworcem w Pekinie. Nie wiem, dlaczego leżeli, często spali na ulicy. Wejście na dworzec kolejowy poprzedzone było sprawdzeniem paszportu oraz prześwietleniem bagażu, wyglądało to jak odprawa na lotnisku. Po raz pierwszy w Chinach zostałam poddana takiej kontroli, zrobiło to na mnie niemiłe wrażenie. Nie wiedziałam jeszcze, że powtórzy się to za każdym razem, kiedy będziemy jechali pociągiem. IMG_1703Po wejściu do dworcowej poczekalni zobaczyłam tłumy ludzi stojących lub leżących na podłodze – nie wyglądało to zachęcająco. Na szczęście dla nas  – turyści zagraniczni mają oddzielne poczekalnie. Na pociąg czekaliśmy w przestronnym pomieszczeniu, z wieloma miejscami do siedzenia. Przedział w pociągu sypialnym ChinyDo swojej dyspozycji mieliśmy nieduży barek, w którym zaopatrywaliśmy się w napoje. Był też dostęp do toalet, ale tego bym nie polecała – z dwojga złego lepiej było skorzystać w pociągu. Pilot przekonał nas, że lepiej będzie jak torby i walizki będziemy mieć przy sobie. Oddanie ich na bagaż miało być według niego mało bezpieczne. Nie wiem ile w tym prawdy, może chodziło o oszczędności. Pasażerów wpuszczano na peron dopiero, jak został zapowiedziany pociąg.Przedział w wagonie sypialnym w Chinach Nie widziałam jak przepuszczano Chińczyków, nasza 30 osobowa grupa musiała ustawić się w kolejkę i każdy przed wyjściem z poczekalni okazywał swój bilet. Oczywiście chwilę to trwało. A potem biegiem, taszcząc swoje bagaże, żeby tylko zdążyć. Zbiegając po schodach na peron byliśmy już otoczeni tłumem śpieszących się Chińczyków. Chyba cudem nie pogubiliśmy się i wszystkim nam udało się zdążyć zająć miejsca w pociągu. Od konduktora dostaliśmy miejscówki z numerem miejsca do leżenia.

Jechaliśmy w wagonach sypialnych, pierwszej klasy. Przedziały były 4 osobowe.Miejscówka na miejsce  w wagonie sypialnym w Chinachnie sypialn Wszędzie na podłogach leżały dywaniki. W przedziale na stoliku stał wazonik ze sztucznym kwiatkiem, w oknach wisiały kolorowe firanki. Na każdym miejscu do leżenia czekała względnie czysta pościel. Całość wyglądała schludnie. Dla podróżnych, na podłodze czekały klapki z tworzywa sztucznego, pozamykane w oddzielnych foliowych woreczkach, co miało stwarzać pozory, że są jednorazowego użytku. Pod koniec podróży okazało się, że są to klapki wielokrotnego użytku. Obsługa pociągu przeszła po przedziałach zebrała je zanim zrobili to pasażerowie. Wagony drugiej klasy, w przeciwieństwie do klasy pierwszej nie posiadały przedziałów,Korytarz w wagonie sypialnym. a miejsca do leżenia usytuowane były po trzy, jedno nad drugim, a nie po dwa jak to było w naszym wagonie. Jazda pociągiem w Chinach to prawdziwa przyjemność. Pociąg rusza bardzo delikatnie, właściwie to nie czuje się, kiedy zaczyna swój bieg. Dopiero obrazy mijane za oknem uświadomiły mi, że już jedziemy. Przez całą drogę „jedzie się łagodnie”, nie czując wstrząsów i szarpania, ani jak to u nas bywa przejazdu przez zwrotnice. Pomimo tego, że pociąg jedzie bardzo szybko pasażer czuje się w nim bezpiecznie.

W przedziale podróżowałam z Kasią i przypadkową parą małżeńską. Jakoś musiałyśmy sobie poradzić przy przebieraniu się w stroje do spania, czy zmywaniu makijażu. Ale co tam ze wszystkim można sobie poradzić. No może nie koniecznie ze wszystkim –„ śpiący z nami pan” niemiłosiernie chrapał. Kolejna noc bezsenna. Tej nocy przeszłam pierwszy kryzys, poważnie zaczęłam się zastanawiać jak dam sobie radę, skoro tak niewiele sypiam. Zaczynało brakować mi sił. A w perspektywie jeszcze daleka droga przede mną.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.