Szanghaj – Świątynia Nefrytowego Buddy

Szanghaj to największe miasto w Chinach, położoneSzanghaj z okien autobusu.Chiny. 1 w delcie rzeki Jangcy. Wielki węzeł komunikacyjny i trzeci, co do wielkości – po Rotterdamie i Singapurze – port morski na świecie.  Największy chiński ośrodek gospodarczy i finansowy. W mieście działa giełda papierów wartościowych, giełdy towarowe i wielkie banki, rozwinięty jest przemysł.  

Miasto ma długą historię, sięgającą 1000 lat. Pierwsze wzmianki mówią o nim, jako o małej wiosce, położonej wSzanghaj z okien autobusu.Chiny. 2 prefekturze Suzhou. Za czasów panowania dynastii Song (960–1279) miasto zaczęło się rozwijać, tworząc duży port morski. W 1553 r. zostało otoczone murami miejskimi i tę datę uważa się za  datę założenie Szanghaju.

Tymczasem pierwszą noc w tym mieście, mieliśmy już za sobą. Pokój w hotelu był prawie identyczny jak ten w Hangzhou. Ciekawym rozwiązaniem było to, że pokoje od łazienek oddzielone były – o czymOsiedle wieżowców. Szanghaj z okien autobusu.Chiny. 1 wspominałam już wcześniej – ścianą ze szklanych pustaków zwanych luksferami. Stwarzało to pewien dyskomfort, ponieważ widać było przez nie sylwetkę osoby biorącej prysznic. Sytuację poprawiało zgaszenie światła w łazience i korzystanie ze światła zapalonego w pokoju. Sama łazienka ze szklanymi ścianami wyglądała bardzo nowocześnie.

Rano zjechaliśmy windą na parter i bezSzanghaj z okien autobusu.Chiny. 4 pośpiechu poszliśmy do restauracji. Śniadanie  – zgodnie z przewidywaniem – było równie kiepskie jak w Hangzhou. Nic dziwnego, przecież to hotele tej samej sieci.

Po śniadaniu, z nową energią rozpoczęliśmy pierwszy dzień w Szanghaju. Wyruszyliśmy w kierunku Świątyni Nefrytowego Buddy.

Po drodze z okien autobusu, z wielkimSzanghaj z okien autobusu,. Na koncu ulicy Wieza Telewizyjna Perła Orientu. Chiny zainteresowaniem obserwowałam miasto. Mijaliśmy całe osiedla wieżowców, a także starą i niską zabudowę. Duże wrażenie zrobiła na mnie Wieża Telewizyjna Perła Orientu, jak również wieżowce charakterystyczne dla Szanghaju – do tej pory znane mi tylko ze zdjęć.

Świątynia Nefrytowego Buddy to świątynia buddyjska, tradycji chan. Wzniesiona została w 1882 roku, jako miejsceDziedziniec w Swiatyni Nefrytowego Buddy w Szanghaju, Chiny. przechowywania dwóch figur Buddy, przywiezionych z Birmy przez mnicha Huigena. Podczas rewolucji kulturalnej świątynię zamknięto. Ocalała jednak od zniszczenia, ponieważ mnisi na jej drzwiach wywiesili portrety Mao Zedonga. Ponownie otworzono ją  w 1980 roku. Obecnie mieszka w niej 70 mnichów.

Świątynia składała się z kilku symetrycznie ułożonych budynków o żółtych ścianachLezacy Budda w Swiatyni Nefrytowego Buddy w Szanghaju. Chiny. zewnętrznych. Między innymi był tam Pawilon Leżącego Buddy, w którym przechowywane były dwie figury Buddów oraz Wieża Nefrytowego Buddy, wewnątrz której umieszczono ponad 7000 zwojów z sutrami. W pozostałych pawilonach znajdowały się liczne buddyjskie rzeźby i obrazy. Do dziś jest to czynne miejsce kultu religijnego, często odwiedzane przez turystów.Mnich zajmujacy sie kaligrafia w Swiatyni Nefrytowego Buddy, Szanghaj w Chinach.

W odróżnieniu od innych świątyń, ta zajmowała niezbyt dużą powierzchnię. Było tam, wprost – jeśli można użyć takiego słowa – kameralnie. Jak wszędzie w takich miejscach wierni palili kadzidła, na dziedzińcu stały metalowe kadzielnice. W powietrzu unosił się biały dym. Czasu na zwiedzanie mieliśmy wystarczająco dużo. Mogliśmy spokojnie porobić zdjęcia i wszystko pooglądać, ale działo się to już bez takiej euforii jak  na początkuNowoczesne wiezowce, za murami Światyni Nefrytowego Buddy, Szanghaj w Chinach. wycieczki. Robiłam mnóstwo zdjęć, próbowałam też zrobić je mnichowi zajmującemu się kaligrafią, ale zasłonił ręką twarz.

Ciekawie wyglądała niska, stylowa zabudowa pawilonów świątyni, na tle wieżowców znajdujących się tuż za jej murami.  Widoczny był duży kontrast architektoniczny, na styku budynków  historycznych i nowoczesnych zabudowań.W Swiatyni  Nefrytowego Buddy w Szanghaju, Chiny.

W Szanghaju, wreszcie było chłodniej, tylko 28o C. Skończyła się męcząca duchota, powietrze stało się bardziej rześkie i było czym oddychać. Niestety tego dnia, a także już do końca naszego pobytu w Chinach, było pochmurno i deszczowo, co widać na zdjęciach.

Po zwiedzeniu świątyni skierowaliśmy sięZabudowa z popielatych cegiel w Dzielnicy Francuskiej. Szanghaj, Chiny. do dawnej Dzielnicy Francuskiej, będącej dla wielbicieli secesji jednym z najciekawszych miejsc na świecie. Dzielnica nadal zachowała swój odrębny charakter i jest popularnym miejscem turystycznym. Wszystkie domy zbudowane są z popielatych cegieł, miejscami zdobione cegłami czerwonymi. W Dzielnicy Francuskiej zwiedziliśmy Muzeum Powstania Komunistycznej Partii Chin. Wizytę w muzeum potraktowałam, jako zaliczenie kolejnego miejsca, bo wcaleDzielnica Francuska, Szanghaj, Chiny. mnie to nie interesowało.

Kolejnym punktem programu był spacer po starszej części Szanghaju. Przeszliśmy się także przez nieduży bazar. Zaciekawiła mnie jego część spożywcza. Zauważyłam, że mają w sprzedaży sporo jajek – białych i w różnych odcieniach zbliżonych do beżu. Widać, że jest to jeden z podstawowych składników diety Chińczyków.Fontanna w Dzielnicy Francuskiej. Szanghaj, Chiny.Jaja na bazarze w Szanghaju, Chiny.

Nasz pilot kupił sobie jajko, które wg. chińskiego przewodnika było prawdziwym rarytasem. Było to tzw. 100 – letnie jajko. Przepis: jajka wkłada się do metalowego pojemnika  z gliną, niegaszonym wapnem, solą, listkami herbaty oraz łuskami ryżu i słomą ryżową. Szczelnie zamknięty pojemnik zostaje odstawiony  na 100 dni. Podczas procesu gaszenia wapna, jajka nagrzewają się, a potem stygną. Twarda, hermetyczna skorupka chroni je przed zepsuciem.  Jajko, które widziałam było ciemno-zielone, a białko i żółtko miało konsystencję galarety. Wyglądało wyjątkowo nieapetycznie. Kiedy nasz pilot je konsumował wszyscy robili mu zdjęcia. Ktoś zapytał chińskiego przewodnika o to co jedzą Chińczycy. Padła odpowiedź, że „jedzą wszystko oprócz nóg od stołu”. ByłoStare jajo - chinski smakolyk. Szanghaj, Chiny. to bardzo wymowne.

W czasie spaceru, moją uwagę zwróciły plątaniny niechlujnie instalowanych przewodów wysokiego napięcia, które kłębiły się nad głowami przechodniów. Ten sposób zakładania instalacji elektrycznej jest powszechnie stosowany w Chinach. Widziałam to również w innych miastach, które już odwiedziliśmy.

Tego dnia mieliśmy  pierwszą możliwośćStare jajo - chinski smakolyk. Szanghaj, Chiny skorzystania z fakultatywnej atrakcji, jaką była przejażdżka jedną z najszybszych magnetycznych kolei świata Maglev – cena 25 $.  Dla mnie decyzja była jedna – jadę, drugiej  takiej okazji już nie będzie. Zdecydowała się grupa kilkunastu osób – pojechaliśmy z chińskim przewodnikiem. Trasa wiodła z centrum Szanghaju na lotnisko – 30 km. Odległość tę pokonaliśmy w ciągu 7 minut. Najwyższa prędkość, jaką osiągnęliśmy to 431 km/Uliczka w starszej czesci Szanghaju z  wiszacymi nad glowa przewodami elektrycznymi. Chiny.godz. Do szybkości można było się szybko przyzwyczaić i nie wzbudzała strachu. Tylko w chwili, kiedy mijały się dwie kolejki poczułam wstrząs i huk, tak, że przez ułamek sekundy miałam wrażenie, że się zderzyły. Obejrzeliśmy jeszcze niewielkie muzeum kolei magnetycznej, do którego wstęp ujety był  w cenie biletu za jazdę. Nie wiem, co w tym czasie robiła reszta grupy, która pozostała z pilotem.W wagonie kolei magnetycznej Maglev, Szanghaj, Chiny.

Tymczasem powoli zbliżał się koniec dnia, ruszyliśmy więc autobusem w kierunku restauracji na obiadokolację. Pogoda uległa pogorszeniu, zaczęło padać. W autobusie pilot przedstawił nam propozycję kolejnej fakultatywnej atrakcji. Było nią wieczorne wyjście do opery – cena biletu 40 $. Znalazłam się w grupie osób chętnych, chociaż rozczarowana byłam tym, że do opery mieliśmy jechać prosto po kolacji.  Zdecydowanie nie czułam się być odpowiednio ubrana na taką okazję,Najwyzsza predkosc z jaka jechalam koleja magnetyczna Maglev. Szanghaj w Chinach. nie mówiąc już o tym, że chciałabym się trochę odświeżyć po całym dniu zwiedzania. No, ale o tym można było sobie tylko pomarzyć.

Kiedy wyszliśmy z restauracji na ulicę okazało się, że była totalna ulewa. Do opery wybrało się 7 osób, mieliśmy jechać dwoma taksówkami. Stanęliśmy niedaleko skrzyżowania ulic, chowając się jak tylko można było przed deszczem. Na szczęścieKolej magnetyczna Maglev. Szanghaj Chiny. część osób miała parasolki.  Niestety po naszej stronie ulicy jechały wyłącznie taksówki zajęte. Musieliśmy przejść na jej druga stronę, bo tam pojawiały się wolne. Pilot dwoił się i troił zanim udało mu się dwie „złapać”. Następnie musiał obu kierowcom wytłumaczyć, gdzie mamy pojechać. Jechałam w taksówce, bez pilota, chwilami ogarniał mnie strach, co zrobimy, jeśli kierowca zawiezie nas w niewłaściwe miejsce. Za oknem było już ciemnoSzanghaj z okien autobusu.Chiny. 7 i lał deszcz. Na szczęście obyło się bez komplikacji.

W operze dostaliśmy plastikowe pokrowce na mokre parasolki – mała rzecz, a jakże przydatna. Zajęliśmy swoje miejsca. Zdumiona byłam tym jak byli poubierani ludzie. Przyszli w tym, w czym  chodzili, na co dzień, widziałam nawet pana w gumiakach. Przestałam mieć skrupuły w związku ze swoim ubiorem. Rozpoczął sięSzanghaj z okien autobusu.Chiny. 5 spektakl – oczywiście nie wiedziałam, o co w nim chodzi. Jak przypuszczam tematem mogła być nieszczęśliwa miłość. Scenografia była bardzo skromna, ale podobała mi się. Aktorzy mieli ciekawe stroje. Całe przedstawienie trwające ponad dwie godziny obserwowałam z uwagą. W tym czasie Chińczycy wstawali, wychodzili, wracali, coś jedli, rozmawiali.  Co jakiś czas zapalano reflektory skierowane w stronę publiczności. Oznaczało to, że należy bićProgram spektaklu opery w Szanghaju, Chiny. brawo. Cały czas prowadzona była telewizyjna transmisja spektaklu.  Ponieważ nie jestem fanką opery, to takie widowisko mogłabym obejrzeć tylko raz – z ciekawości. Natomiast nasz pilot uciął sobie drzemkę w czasie przedstawienia, jak on to zrobił przy tylu decybelach nie mam pojęcia.

Późno wieczorem  wróciliśmy do hotelu. Jak się okazało następnego dnia, to jedna z pańProgram spektaklu opery w Szanghaju, Chiny. 2 mieszkająca w „trójce”, po powrocie z opery nie zastała swojego łóżka w pokoju. Nikt też nie umiał jej powiedzieć, gdzie ma spać tamtej nocy. W trzy osoby przespali się jakoś, na dwóch łóżkach. Całe zamieszanie wynikało z tego, że pani ta zakwestionowała spanie na dostawce, skoro zapłaciła normalną cenę za wycieczkę. Dopiero na drugi dzień powiadomiono ją, w którym pokoju prześpi następną, ostatnią noc w Chinach. A przed nami przedostatni dzień w tym fascynującym kraju.

1 Odpowidzi na Szanghaj – Świątynia Nefrytowego Buddy

  1. Delila pisze:

    Today, I went to the beach with my children. I found a
    sea shell and gave it to my 4 year old daughter and said „You can hear the ocean if you put this to your ear.” She placed the shell to her ear and screamed.
    There was a hermit crab inside and it pinched her ear.
    She never wants to go back! LoL I know this is entirely off topic but I
    had to tell someone!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.