Terakotowa Armia

Nareszcie skończyły się bardzo wczesne pobudki. Teraz zaczynał się okres mniej napiętego Śniadanie w restauracji hotelowej w Xi'an. Chiny.planu, a tym samym zwiedzania w wolniejszym tempie.

Przestałam też mieć problemy ze spaniem. Jednak warunkiem był nocleg w hotelu, a nie w pociągu.
Rano – po dobrze przespanej nocy – udałyśmy się na śniadanie do restauracji, znajdującej się na ostatnim piętrze hotelu. Podobnie jak w Luoyang serwowano tu do wyboru sporo potraw. Większość toPoranna gimnastyka pracownic hotelu w Xi'an. Chiny. oczywiście chińskie specjały. Ale też można było zjeść śniadanie europejskie składające się z płatków, jogurtu, soków, tostów, owoców. Właściwie każdy mógł znaleźć coś smacznego dla siebie.

Po śniadaniu poszłyśmy z Kasią piętro wyżej na dach, gdzie znajdował się taras widokowy. Mogłyśmy stamtąd zobaczyć panoramę miasta Xi’an, w którym aktualnie znajdowałyśmy się. PogodaFigury Armii Terakotowej przed wejściem do manufaktury w Xi'an, Chiny. zapowiadała się – jak co dzień – słoneczna z wysoką temperaturą.

Będąc już gotowe do zwiedzania, poszłyśmy do recepcji. Chciałyśmy przed wyjazdem wymienić USD na Yuany, których zaczynało nam już brakować. Niestety, jak się okazało, w tym hotelu nie było możliwości wymiany waluty. Ale niedaleko na tej samej ulicy znajdował się oddział Bank of China, gdzie mogłyśmyGotowe kopie Terakotowej Armii. Xi'an w prowincji Shaanxi, w Chinach. dokonać wymiany. Kłopotem było to, że do otwarcia banku pozostało jeszcze jakieś 40 minut. Tak, więc nie było innego wyjścia jak poczekać. Ale nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Miałyśmy okazję zobaczyć jak rozpoczynają swój dzień pracownice hotelu.

Na ulicę przed hotel wyszła grupa 11 młodych kobiet, ubranych w krótkie czarne spódniczki lub spodnie i jednakowePamiątkowe kopie  wojowników Terakotowej Armii. Manufaktura w Xi'an w prowincji Shaanxi. Chiny. żółte bluzki. Panie ustawione w dwuszeregu najpierw coś po chińsku pokrzykiwały. Następnie – w rytm muzyki dobiegającej z ustawionego radia – rozpoczęły trwającą kilkanaście minut gimnastykę, głównie ćwicząc ręce. Było to dosyć zabawne. Nigdy wcześniej czegoś takiego nie widziałam, ale obserwowało się to dosyć przyjemnie.

Do banku wybraliśmy się Autorka bloga w manufakturze. Xi'an, Chiny.kilkunastoosobową grupą. Najpierw dostaliśmy druki A4 do wypełnienia. Początkowo nie bardzo wiedzieliśmy, co z tym zrobić. Ale po chwili podszedł do nas pracownik banku i zaczął po angielsku tłumaczyć, co i gdzie należy wpisać. Wspólnymi siłami nanieśliśmy do odpowiednich rubryk niezbędne dane. Trochę oczekiwania w kolejce i wszystkim udało się wymienić walutę. Teraz już grupa mogła wyruszyć w kierunku Sklep z figurkami wojowników Terakotowej Armii.Muzeum Terakotowej Armii, znajdujące się około 30 km od Xi’an, w dolinie rzeki Huang He w prowincji Shaanxi.

Po drodze odwiedziliśmy jeszcze manufakturę, w której wytwarza się pamiątkowe kopie żołnierzy Terakotowej Armii. Pokazano nam cały proces ręcznej produkcji różnej wielkości figur i figurek. Surowcem jak nam powiedziano jest taka sama glinka, jak ta, z którejMiniaturowa kopia rydwanu. Xi'an. Chiny. wykonane były ich pierwowzory.

Kolejną przygotowaną dla turystów ciekawostką, było podpatrywanie rzemieślników zdobiących masą perłową meble i parawany. Efekty ich pracy okazały się zadziwiająco piękne.

Zwieńczeniem wizyty w wytwórni było przejście przez kilka pomieszczeń wystawowych. W oddzielnych salachKopie wojowników Terakotowej Armii znajdowały się gliniane figury żołnierzy Terakotowej Armii. W innych wystawiono niezliczone ilości pięknych stołów, krzeseł, parawanów, a także całą gamę rzeźb z jadeitu, porcelanowe komplety do herbaty, pięknie zdobione pałeczki do jedzenia, dywany, wachlarze, wycinanki, wyszywanki i wiele innych wyrobów rzemieślniczych, które a jakże można było kupić w promocji.

Zdecydowałam się na kupno figurkiZdobienie mebli masą perłową. Xi'an. Chiny żołnierza. Pierwotna cena wynosiła 80 yuanów, po promocji kupiłam za 50. Jakiś czas później, gdzieś na straganie widziałam taką samą za 20 yuanów. Tak właśnie wygląda robienie zakupów w miejscach, w które wożeni są turyści. Dopiero po przejściu przez wszystkie pomieszczenia  tego fabrycznego sklepu,  doszliśmy do wyjścia  z manufaktury.

Teraz mogliśmy już udać się na teren Widok na pawilon z ekspozycją Terakotowej Armii. Xi'an. Chiny.wykopalisk, do Muzeum Terakotowej Armii. I znowu, żeby dojść do celu, droga od parkingu wiodła wśród straganów z pamiątkami i nawołującymi chińczykami, nachalnie zachęcającymi turystów do robienia u nich zakupów.

Terakotowa Armia uznana za ósmy cud świata, od 1987 roku znajduje się na liście światowego dziedzictwa UNESCO. Została ona w 1974 r. przypadkowo Dół o wymiarach 210m x 60m. z wykopaliskami. Muzeum Terakotowej Armii w Xi'an. Chiny.odkryta na polu kukurydzy, podczas kopania studni przez okolicznych chłopów. Sukcesywnie udostępniana turystom. W miejscu wykopaliska, w 1994 r. zostało otwarte Muzeum Xi’an Terakotowej Armii Pierwszego Cesarza Qin.

W pierwszej kolejności obejrzeliśmy w panoramicznym, okrągłym kinie film pokazujący historię powstawania Terakotowej Armii. Seans trwał około 30 minut.Odrestaurowane figury Terakotowej Armii w Xi'an. Chiny.Terakotowa Armia widziana od tyłu. Muzeum Terakotowej Armii. Xi'an. Chiny.

Następnie przeszliśmy na teren ekspozycji. Wykopaliska, na które składają się trzy prostokątne doły o głębokości od 4 do 8 metrów, zostały udostępnione zwiedzającym w ogromnym pawilonie. W każdym dole znajdowało się szereg korytarzy, szerokich na trzy metry, oddzielonych specjalnie wybudowanymi ścianami z wybrukowaną cegłami podłogą.Trwające prace archeologiczne, w Muzeum Terakotowej Armii w Xi'an.

Największy dół miał 210 metrów długości i 60 metrów szerokości. Zawierał on główną armię, której liczebność szacuje się na 6000 terakotowych figur. Wojownicy prowadzący konie, mający broń, noszący starannie wykonane mundury i kolczugi. Żołnierze na koniach, łucznicy, piechota trzymająca miecze czy inny sprzęt bojowy, stojąca w bojowym szyku. Każdego z nich można by przypisać do określonego rodzaju służby.Różne rysy twarzy wojowników Terakotowej Armii w Xi'an.

W drugim dole odnaleziono 2 jednostki piechoty i kawalerii oraz wojenne rydwany. W trzecim dole również znajdowały się rydwany oraz oficerowie należący do sztabu dowodzenia.

Szacuje się, że armia składa się z 8 tysięcy wojowników i 500 koni, z których część nadal jest zasypana w dołach. Figury wykonane zostały z dobrze oczyszczonejDobrze zachowany wojownik z koniem. Muzeum Terakotowej Armii. i wypalonej gliny, zwanej terakotą. Twarz każdego żołnierza jest inna od pozostałych. Poszczególne figury różnią się rysami i wyrazem twarzy, budową ciała, postawą, a nawet napięciem mięśni. Można przypuszczać, że każda postać przedstawia prawdziwego wojownika, żyjącego w ówczesnych czasach. Głowy oraz korpusy rzeźb są w środku puste, natomiast nogi lite, co pozwala im na zachowanie pionu. Części wydobytych figur zaraz po znalezieniu była pokryta kolorami,Dobrze zachowana figura łucznika. Terakotowa Armia. Xi'an, Chiny. które jednak po wyciągnięciu na powietrze poznikały. Najlepiej zachowane figury wyeksponowano w szklanych gablotach.
W dołach nadal wykonywane są prace archeologiczne. Można tam też zobaczyć szereg fragmentów potłuczonych figur.

Uważa się, że nie jest to całe znalezisko, ale pamięć o pogrzebanych żywcem otacza to miejsce lękiem przed zakłócaniem spokoju. Zgodnie z wierzeniami armia wojowników Twarze wojowników Terakotowej Armii. naturalnej wielkości miała chronić cesarza pochowanego w mauzoleum oraz pomóc mu zdobyć władzę w życiu pozagrobowym.

Cała ekspozycja zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Terakotowa Armia obok rzeźb w Longmen Shiku, była dla mnie najważniejszym punktem programu wycieczki. Nie umniejszając innym ciekawym miejscom, jakie widziałam w Chinach.Mniejszy dół z posągami dowódców Terakotowej Armii. Xi'an. Chiny.

W drodze na parking, nasz chiński przewodnik zaproponował, żeby grupa się rozproszyła to będziemy wracać krótszą drogą przez park. Tak też zrobiliśmy. Okazało się, że jest odgórny nakaz, aby grupy prowadzić drogą pomiędzy straganami. Sama sytuacja wydała mi się zabawna, bo jednak wyróżnialiśmy się w tym skośnookim tłumie. Ale wracaliśmy parkiem.Potłuczone figury Terakotowej Armii. Xi'an, Chiny.

Po zwiedzaniu udaliśmy się do restauracji na obiad. Jak zwykle przy obiedzie czy kolacji posiłek składający się z kilku potraw, podany został przy dużych okrągłych stołach. Dodatkowe potrawy jak np. makaron z sosem można było przynieść do stołu samemu. Potrawy były dosyć smaczne. Zauważyłam, że rodzaj i smak potraw zmieniał się, w miarę jak przemierzaliśmy Chiny. Im dalej odKasia przed jednym z budynków urzędowych w Xi'an. Chiny. Pekinu, a bliżej do Szanghaju jedzenie bardziej mi smakowało.

Po powrocie do Xi’an mieliśmy czas wolny. Nasz hotel tym razem usytuowany był w centrum miasta. Wybrałyśmy się z Kasią na spacer po okolicy. Na chińskich ulicach jest bardzo głośno. Dookoła słychać gwar hałaśliwie zachowujących się mieszkańców. Dużym problemem jest przejście na drugą stronę ulicy. Wieczorny spacer po ulicach Xi'an. Chiny.Ani kierowcy, ani piesi  nie przestrzegają przepisów ruchu drogowego. Ulice są szerokie, samochody pędzą. Kierowcy  nie chcą przepuścić pieszego. Chińczycy jakoś sobie radzą przemykając pomiędzy samochodami. Starałyśmy się do nich dołączyć przekraczając jezdnię. Ale zawsze miałam duszę na ramieniu i takie chodzenie nie było dla mnie przyjemne.

Zauważyłam, że w Chinach, w czerwcu Młoda kobieta poszukująca pracy. Xi'an. Chiny.dzień był o wiele krótszy niż w Polsce. Dużo wcześniej robiło się ciemno. Tak, że i na ulicach Xi’an szybko zabłysły światła bogato oświetlające zabudowania.

Będąc na tym wieczornym spacerze zobaczyłyśmy młodą kobietę klęczącą na ulicy. Przed sobą miała rozłożone jakieś chińskie dokumenty. Dowiedziałyśmy się później od przewodnika, że w taki sposób Chińczycy poszukują pracy. Widok tej młodej, upokorzonej kobiety zrobił naChińczycy poszukujący pracy. Widok z autobusu. Chiny. mnie wstrząsające wrażenie. Innego dnia z okien autobusu widziałam więcej takich ludzi poszukujących pracy. Tyle, że oni nie klęczeli na ulicy, tylko siedzieli na krawężniku. Przed sobą mieli kartony, na których wypisali posiadane umiejętności. Czekali na to aż ich ktoś zatrudni.

Tego wieczora miałyśmy w pokoju hotelowym wizytę masażystki. Kasia zamówiła masaż całego ciała za 120Masaż wykonywany w hotelu przez chińską masażystkę.Xi'an. yuanów. Cały „zabieg” trwał blisko godzinę. Najpierw odbył się masaż nóg, a potem przez ubranie wymasowane zostały pozostałe części całego ciała. Wyglądało to ciekawie. Kasia została wymasowana i powyginana na wszystkie strony. Cały masaż oceniła wysoko mówiąc, że czuje się po nim zrelaksowana.

To była ostatnia atrakcja tego dnia. Nazajutrz czekał nas kolejny dzień zwiedzania, ale nie wiedziałyśmy jeszcze że będzie to dzień niezrealizowanych obietnic.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.